Kupiłem zmywarkę, bo w końcu poczułem się jak dorosły człowiek. Dwa tygodnie później stałem w Castoramie z kartką, na której żona wypisała mi kod błędu, i tłumaczyłem sprzedawcy, że „E15 to chyba coś z wężem”, jakbym w tym siedział od lat. On zapytał, czy próbowałem wyłączyć i włączyć. Nie próbowałem. Wróciłem do domu, wyłączyłem, włączyłem, zadziałało. Stałem potem pięć minut w kuchni i patrzyłem na tę zmywarkę z dumą, jakbym właśnie samodzielnie wylądował na Księżycu, a nie wcisnął jeden guzik.